CYTATY

      "Decyzja powzięta przez Konferencję Ambasadorów wykopała pomiędzy dwoma narodami przepaść, której nic wypełnić nie zdoła."

Ignacy Jan Paderewski

 

        "Ale tej krzywdy ludu śląskiego, tego zamachu na wolność najlepszych synów Polska nigdy nie zapomni i utraty większej części Śląska nie przeboleje, bo cały naród polski, inteligencja, włościanie i robotnicy zawsze o nas Bracia Ślązacy będą pamiętać i całem sercem, całą duszą przy nas stać będą, nierozerwalnymi węzłami po wszystkie czasy z Wami złączeni. Czego nie dokazywały długie wieki austriackiej niewoli ani czeskie gwałty, tego również nie dokona wołająca o pomstę niesprawiedliwość Rady Ambasadorów, która mogła wprawdzie gminy nasze do Czech przyłączyć, lecz serc naszych od Polski oderwać nigdy nie zdoła. Więc wytrwajmy wszyscy na stanowiskach jak żołnierze w boju! Brońmy tych placówek, które w obecnym ciężkiem położeniu Polska tymczasem opuścić musi, walcząc z wytężeniem wszystkich sił o wolność i niepodległość ludu."

Protest Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego przeciwko decyzji
Rady Ambasadorów o podziale Śląska Cieszyńskiego z 28.7.1920 r.

 

     "Od czasu, kiedy napaść czeska, na terytorium polskiego Śląska Cieszyńskiego została przez czynniki międzynarodowe poparta decyzją konferencji ambasadorów z dnia 28 lipca 1920 r., rząd polski dążył wszystkimi legalnymi środkami do zapewnienia ludności polskiej za Olzą normalnych warunków rozwoju kulturalnego, oraz do zapewnienia jej należnych praw obywatelskich. Sprawa ta była przedmiotem niezliczonej ilości akcji dyplomatycznych i stanowiła zawsze główny rozdział naszego stosunku do Czechosłowacji. Żadna z obietnic i żadna z umów na ten temat zawieranych, nie była przez rząd czeski dotrzymana. Wobec tego, w dobie dzisiejszego głębokiego kryzysu polityki i organizacji państwa czeskosłowackiego rząd polski z całym spokojem i umiarem bronił jedynie słusznej i podstawowej zasady, że Polak obywatel nawet innego państwa, nie może być w swych prawach i warunkach egzystencji upośledzony dlatego, że jest Polakiem. Zainteresowanie rządu i opinii publicznej polskiej losami Polaków zza Olzy było tym żywsze, że odnosiło się do zwartej grupy ludności autochtonicznej, zamieszkującej od wieków te rdzennie polskie ziemie. W czasie napięć politycznych i wynikających z nich akcji międzynarodowych, rząd polski w każdym etapie rozwoju tego zagadnienia żądał wobec wszystkich państw bezpośrednio czy pośrednio w akcjach udział biorących, ścisłego przestrzegania zasady równych praw dla naszej grupy narodowościowej w Czechosłowacji."

     Rząd polski o istocie zatargu z Czechami [Oświadczenie MSZ w Warszawie]
Katolik 1938

 

     "Na Zachodzie wojna skończyła się w roku 1918, u nas dwa lata później. Nie mieliśmy nigdy wielkiego szczęścia do zielonych stolików. Nie zbieraliśmy nigdy odpadków ze stołów konferencyjnych. Wytyczało się granice państwa krwią i krzyżami mogił żołnierza polskiego."

     Na Śląsku Zaolziańskim odbył się już plebiscyt krwi
Ilustrowany Kuryer Codzienny 1938

 

 

 

     "Przyłączenie Śląska Zaolziańskiego do Polski obchodzi Kraków uroczyście. Po niedzielnej wielkiej manifestacji w Rynku Głównym pod Sukiennicami odprawione zostało w poniedziałek uroczyste nabożeństwo przez ks. biskupa dra Rosponda w asyście licznego duchowieństwa i przy udziale kapituły katedralnej (...) Nabożeństwo zakończyło się uroczystem Te Deum przy dźwiękach Zygmunta i odśpiewaniu przez obecnych na nabożeństwie Boże coś Polskę." 

Dźwięki Zygmunta obwieściły światu powrót Zaolzia do Macierzy
Ilustrowany Kuryer Codzienny 1938

 

     "Krzywda, jaką mocarstwa wyrządziły w roku 1920 narodowi polskiemu, rozgraniczając Śląsk Cieszyński na dwie części i wbijając słupy graniczne w żywe ciało, została po dwudziestu latach naprawiona. W sobotę, dnia 1 października 1938 rząd czechosłowacki przyjął żądania Polski (...) Tym samym usunięty będzie od 20 lat trwający kamień niezgody między Polską a Czechosłowacją. Odtąd następuje nowa era współżycia bratnich narodów słowiańskich. Ludność polska odetchnęła z ulgą. Długoletnia walka o prawa, wolność i sprawiedliwość dla ludu polskiego, zakończyła się IMPONUJĄCYM ZWYCIĘSTWEM, bez przelewu krwi. Z głębi serc całego narodu polskiego rozlega się na wszystkie strony potężny głos radości i okrzyk: WITAJCIE NAM, DRODZY BRACIA, PO DWUDZIESTU LATACH ROZŁĄKI! ZŁĄCZONY NA WIEKI W RZECZYPOSPOLITEJ NARÓD POLSKI NIECH ŻYJE!"


     Jesteśmy obywatelami Wolnej Polski
Robotnik Śląski 1938

 

      "P. pułk. Kustroń głosem donośnym i pełnym powagi w słowach żołnierskich i dobitnie (...) z całą pewnością i siłą podkreślił, że wojsko przygotowane jest do ewent[ualnego] powtórzenia egzaminu, jaki zdało już na manewrach na Wołyniu. Że żołnierze nie muszą umieć już nic więcej, jak tam, tylko że będą mieli ... ostre naboje i więcej widzów. Cały świat będzie się im przyglądał, jak walczą o swój sztandar honoru i sławy."


      Zofia Lipska: Z wiary naszej - wola wasza, z woli waszej - czyn wasz będzie: witaliśmy nasze pułki
Echo Beskidzkie 1938


     "W Monachijum prowadzono narady, gdzie Czemberlain był głównym doradcą. Po krótkim zaledwie czasie uzgodniono Sudety przydzielić do Niemiec. Co się też zaraz uskuteczniło. I armada Cz. Sł. musiała się bez strzału wycofać. W tem momencie i Polska zażądała przyłączenia Zaolzia do Polski co również zostało schwalone. I 3 października wojska polskie okupowały Zaolzie - a czeskie się wycofały za oznaczoną granicę ku Wojkowicom"
     

Karol Grochol: Starzykowe wspomnienia (pamiętnik robotnika huty trzynieckiej, 1975)



      "A my szli ku Cieszynu pieszo z kwiatami. W Cieszynie już było masa ludzi z okolicznych wiosek a wszyscy z kwiatkami witać polski wojsko. Tyle ludzi z kwiatkami toch jeszcze nie widzioł, no i jak my prziszli ku mostu nad Olzą to prowie się zaczyło, dwo czescy generałowie z biołymi paskami na czapkach oddawali w pokorze Zaolzie polskim oficyróm."


      Franciszek Wantuła: Pamiętnik mój nr 1 (pamiętnik robotnika huty trzynieckiej, 1979)



      "No i byliśmy w Polsce 11 miesięcy, dobrze nam było, nie byliśmy już polskimi świniami ani bylbemi slezanami jak za Czechów, żyliśmy jak w domu."


      Franciszek Wantuła: Pamiętnik mój nr 1 (pamiętnik robotnika huty trzynieckiej, 1979)



      "W roku 1938 [Hitler] wpadł do Sudetów, gdzie mieszkali sami Niemcy a w całej republice czeskosłowackiej było ich przez trzy miljony. W tym też roku Polacy zajęli Zaolzie, które według mojego zdania się im słusznie należało. Jak w roku 1921 przyjechałem z Rosji Radzieckiej do Trzyńca to się dowiedziałem od trzyńczanów jak to w roku 1919 Czesi napadli na Zaolzie, jakie to tu były walki w Bystrzycy nad Olzą z Czechami a jak tu talianskie i francuskie wojska rządziły i jak potem na konferencji którejś przyznano Zaolzie Czechom, przeciw czemu delegat Polski Paderewski ostro protestował i miał mówić, że to będzie wieczna niezgoda między temi dwiema narodami. I tak też było do prawdy."


      Gustaw Pietroniec: Pamiętnik i życiorys (pamiętnik robotnika huty trzynieckiej, po 1959)



      "Polskie dążenia wypływały z zasady samostanowienia narodów, która w świetle faktów nie mogła osłabić ani zakwestionować wagi czeskiej argumentacji opierającej się na prawie historycznym i czeskim prawie państwowym. Muszę podkreślić, że przy spisie ludności przeprowadzonym na podstawie prawa austriackiego z dnia 29 marca 1869 przyjęto jako podstawowy znak język komunikacji, który na Śląsku Cieszyńskim nie może stanowić kryterium określania narodowości. Pojęć narodowości, języka ojczystego i języka komunikacji nie można u ludu na Śląsku Cieszyńskim utożsamiać; wbrew temu te różne pojęcia zostały użyte jako baza porównawcza, w przeciwnym razie bowiem przynależność narodowościowa ludności nie mogłaby być przedmiotem porównania."


     Fridolín Šlachta: Těšínsko. Jeho první a druhé dělení
Karwina 1946



     "Polacy po roku 1920 popadli w prawdziwą, niczym nieuzasadnioną megalomanię i w swojej ambicji, bez oglądania się na stan wewnętrzny swego państwa dawali się ponieść urojeniom. W swojej fantazji błądzili między wybrzeżem Bałtyku i Morza Czarnego;(...) A w tych marzeniach, w przestrzeni Europy Środkowej znajdowali wciąż jedną szczelinę - cieszyński korytarz - który był w obcych rękach."


     Fridolín Šlachta: Těšínsko. Jeho první a druhé dělení
Karwina 1946



      "Rola jaką odegrał sanacyjny reżym Rydza-Śmigłego i Becka w rozbiorze Czechosłowacji, jest bezprzykładna w dziejach naszego narodu. Kraj, który przez półtora wieku jęczał w porozbiorowej niewoli, kraj, który był w wieku XIX natchnieniem poetów i sztandarem walczących o wolność, ten kraj, którego losy były zawsze związane z walką "za waszą wolność i naszą" - został przez swoich władców zepchnięty do roli szakala rwącego krwawe ochłapy ze stołu większych drapieżców."


     Wiktor Grosz: U źródeł września 1939
Warszawa 1949



      "Państwem, które nie oglądało się na owo dodatkowe postanowienie czterech partnerów zmowy monachijskiej była Polska. (...) sposób powziętego przez beckowską dyplomację rozwiązania sporu z Czechosłowacją i to w tym właśnie momencie, zasługuje na jak najostrzejsze potępienie i z przykrością stwierdzić trzeba, że słusznie wywołał on bardzo ujemne sądy o naszym kraju u wszystkich postępowych czynników w całej Europie. Nie może dyplomacji sanacyjnej usprawiedliwiać fakt, na który się ona powołuje, że gdyby nie jej działanie, to Zaolzie dostałoby się w ręce Niemiec. Jak wiemy dostało się ono Niemcom niecały rok później, a że tak się stało w dużej właśnie mierze zawiniła polityka Becka wobec Czechosłowacji, która w ostatecznym efekcie wydała Niemcom nie tylko Zaolzie ale w ogóle wszystkie ziemie rdzennie polskie."


     Henryk Batowski: Kryzys dyplomatyczny w Europie: jesień 1938 - wiosna 1939
Warszawa, 1962



      "Rząd czechosłowacki, opuszczony przez swych sojuszników, okrążony przez nieprzyjaciół, poddał się losowi i 1 października w południe zgodził się przyjąć polskie warunki. 2 października 1938 r. korpus armii pod dowództwem generała Władysława Bortnowskiego zaczął zajmować Zaolzie. (...) Cała prasa ozonowa przedstawiała zajęcie Zaolzia jako wielki sukces "mocarstwowej" polityki Polski, demonstrację jej siły i potęgi. W podobny ton uderzała również prasa opozycyjna, choć był to w pewnym stopniu wynik nacisków."


     Maria Turlejska: Rok przed klęską: 1 września 1938 - 1 września 1939
Warszawa 1969



      "Trzeba z ubolewaniem stwierdzić, że polskim czynnikom rządzącym udało się wytworzyć wrażenie, iż opinia społeczna poparła akcję Becka. (...) Dotyczy to oczywiście jedynie części społeczeństwa polskiego, która popierała politykę sanacji. Również na Śląsku Cieszyńskim tylko część tamtejszego społeczeństwa polskiego dała się unieść nastrojom wrogim Pradze, żądając początkowo autonomii, potem prawa do samostanowienia i wreszcie przyłączenia spornego terytorim do państwa polskiego. Długotrwała akcja propagandowa w kraju, która swój szczyt osiągnęła w olbrzymich manifestacjach zorganizowanych w dniach 19-20 września 1938 r., doprowadziła do sfanatyzowania tłumów i do ubolewania godnych ekscesów ze strony młodzieży, zwłaszcza na obszarach przygranicznych oraz w czechosłowackiej części Śląska Cieszyńskiego."


     Jerzy Kozeński: Czechosłowacja w polskiej polityce zagranicznej w latach 1932-1938
Poznań 1964



      "Już u kolebki Republiki [Czechosłowackiej] zderzyły się dwie racje: samostanowienia narodów i zdolności do samodzielnego bytu państwowego. Tę pierwszą zastosowali Czesi bez zastrzeżeń wobec siebie, ale odrzucili ją zdecydowanie, gdy kolidowała z programem państwowo-terytorialnym. Przeciwstawili wówczas zasadzie samostanowienia racje historyczne, tzn. jedności ziem, które wchodziły onegdaj do królestwa czeskiego, wspierając je dodatkowo argumentacją gospodarczą. (...) Realizacja programu terytorialnego I Republiki, choć nie udało się go wcielić w życie w wariancie maksymalnym (Łużyce, Górny Śląsk, nawet Wiedeń), oznacza niewątpliwy sukces. Zwycięstwa mają jednak zazwyczaj do siebie to, że trzeba za nie płacić. W tym wypadku ceną była wybitnie niekorzystna struktura narodowościowa. (...)


     Robert Danel: Uwagi na marginesie
Kalendarz Cieszyński 1998



      "Akcja Józefa Becka spotkała się z dezaprobatą mocarstw nie dlatego, by negowały polskie racje lub współczuły Czechosłowacji, ale z tego powodu, że sternik polskiej polityki zagranicznej usiłował rozgrywać zaolziańską kartę na własną rękę. Ta sama Anglia i idąca coraz bardziej na jej pasku Francja, które stosowały cudzym kosztem politykę zaspokajania (...), byle tylko ugłaskać Hitlera, nie miały zamiaru zaspokajać roszczeń polskich. Mali się nie liczyli, dzieląc czechosłowacką skórę nie zaproszono do stołu obrad ani Pragi, ani Warszawy, ani Budapesztu."


     Robert Danel: Uwagi na marginesie
Kalendarz Cieszyński 1998



      "Z wielu powodów nie udało się [w dwudziestoleciu] stępić ostrza niechęci czesko-polskiej. Nie było to winą rządów pomajowych. Wielki przyjaciel narodu czeskiego i słowackiego, Wincenty Witos, w czasie swojego azylu politycznego w Czechosłowacji napisał na ten temat: "w stosunku do Polski, rząd czechosłowacki posługiwał się nie tylko przemocą, ale też zdradą, połamawszy wszystkie dobrowolnie zawarte umowy". Inny czołowy polityk, ludowiec Maciej Rataj, były marszałek Sejmu, powiedział na wiosnę 1938 roku (...): gdybym został dzisiaj ministrem Spraw Zagranicznych, nie mógłbym właściwie zrobić nic innego, jak to, co czyni obecnie Beck."


     Eugeniusz Kwiatkowski: Józef Beck
Zeszyty Historyczne 1986



      "Drogę do zaaprobowania przez poważną część Zaolzia platformy politycznej Związku Polaków utorował przede wszystkim krótkowzroczny i egoistyczny nacjonalizm narodu panującego, szowinizm czeski. Na przestrzeni całego ubiegłego [międzywojennego] dwudziestolecia uczynił on wszystko, by przekreślić wszelkie szanse współżycia z większością czeską ludności polskiej, jako pełnoprawnych obywateli wspólnej wielonarodowej ojczyzny, tolerując zaledwie mniejszość polską jako obcych obywateli drugiej kategorii."


     Józef Chlebowczyk: Nad Olzą: Śląsk cieszyński w wiekach XVIII, XIX i XX
Katowice 1971



      "[Józef Beck] Postrzegał Polskę jako europejskie mocarstwo. Dziś trudno nam oceniać takie stanowisko odpowiedzialnego polityka bez ironii. Ale dyplomowany pułkownik artylerii konnej Józef Beck był żołnierzem Józefa Piłsudskiego i pod wodzą swego komendanta podejmował się spraw daleko więcej beznadziejnych, niż odegranie przez współczesną mu Polskę roli regionalnego mocarstwa. Zgodnie z romantyczną, polską tradycją "mierzył siły na zamiary". Realizował oparty na takich złudzeniach polityczny testament marszałka Piłsudskiego."


     Edward Buława: W optyce Nadolziaka: próba oceny starć polsko-czeskich z lat 1935 do 1939 (maszynopis, 2000)



      "Wrastaliśmy w Polskę i miał ten proces dla nas wiele pozytywów. Byliśmy wśród swoich, nie byliśmy gorszą kategorią obywateli, odeszli ci, którzy wyrządzili nam wiele krzywd, a teraz już niebezpiecznymi nie byli. Pojawiły się też zgrzyty. (...) Górnicy skarżyli się na wielkopański styl bycia inteligencji przychodzącej z Polski, w stosunku do pewnych osób były szykany z racji ich współpracy, czy utożsamiania się z Czechami."


     Edward Buława: W optyce Nadolziaka: próba oceny starć polsko- czeskich z lat 1935 do 1939 (maszynopis, 2000)



      "Nieprawidłowości i krzywd związanych z przemianami dokonującymi się po październikowym przełomie, było niemało. Wielu Czechów niepotrzebnie zmuszono do opuszczenia środowisk z którymi się zżyli i uważali je za swoje. Dołączyło do nich wielu, którzy dopiero pod rządami czeskimi za Czechów zaczęli się uważać. Czekała ich poniewierka w schroniskach dla "uprchlików" i wielki trud ponownego układania sobie życia. Rozstania odbywały się w niedobrej atmosferze, a Czesi, którzy postanowili pozostać doznawali różnych szykan i upokorzeń."


     Edward Buława: W optyce Nadolziaka: próba oceny starć polsko-czeskich z lat 1935 do 1939 (maszynopis, 2000)



      "W całej literaturze wschodniej, nie wyłączając wyjątkowo bogatej historiografii polskiej, łączy się żądania Polski dotyczące przywrócenia Śląska Cieszyńskiego z żądaniami Niemiec przyłączenia czeskich Sudetów do III Rzeszy, a nierzadko - zwłaszcza w literaturze radzieckiej, a także i polskiej - pisze się o współdziałaniu Polski z Niemcami hitlerowskimi w rozbiorze Czechosłowacji. Nie ma to nic wspólnego z prawdą historyczną, choć pozornie można odnieść takie wrażenie. Ale zadaniem nauki jest badanie dokumentów, a nie uleganie pozorom. Z badań tych wynika, że współdziałania polsko-niemieckiego nie było. Bezpośrednie pretensje Polski ograniczały się do rejonu Śląska Cieszyńskiego, obejmującego - z grubsza rzecz biorąc - dwa powiaty cieszyński i frysztacki, domagano się też dostępu kolejowego do stacji Bogumin, które to tereny w 1919 r. bezzasadnie znalazły się w granicach Czechosłowacji. Trwający nieprzerwanie konflikt polsko-czechosłowacki miał charakter dwustronny i w tych wymiarach należy go rozpatrywać, niezależnie od czasu i metody, jaką został on przez polski rząd w 1938 r. rozwiązany. (...) Przy ocenie tego zjawiska możemy mówić tylko o błędnej metodzie i fatalnym wręcz czasie, ale nie o współdziałaniu rządu polskiego i niemieckiego."


     Kazimierz Sobczak: Polska wobec Monachium (w:) W 50 rocznicę konferencji monachijskiej - niedocenionego ostrzeżenia dla narodów świata:materiały z sesji naukowej Bęsia 21-22 września 1988
Olsztyn 1990



      "Wielu czeskich urzędników i funkcjonariuszy oraz nauczycieli wraz z rodzinami uciekło jeszcze przed wkroczeniem polskich wojsk. L. Malhomme wydał 11 X 1938 r. zarządzenie nakazujące opuścić zajęty przez Polskę teren wszystkim Czechom, którzy napłynęli tam po 1918 r. Szacuje się, że dobrowolnie lub pod przymusem wyemigrowało ze Śląska Zaolziańskiego ponad 30 000 Czechów oraz około 5000 Niemców, w wyniku czego miało pozostać ludności niespełna 200 000 na terenie przyłączonym do Polski. Według strony czeskiej, w tej liczbie było prawie 80 000 Czechów, 100 000 Polaków oraz 15 000 Niemców. Strona polska naliczyła 10 000 Czechów, 8 000 Niemców, 3500 Żydów, a resztę mieli stanowić Polacy. Ludność czeska była dyskryminowana pod względem gospodarczym, kulturalnym i oświatowym. Była pozbawiana pracy, przymusowo wysiedlana. Polskie władze zakazały działalności czeskich i niemieckich partii politycznych, organizacji społecznych i kulturalno-oświatowych. Likwidowano czeskie szkolnictwo i znacznie ograniczano niemieckie. Polskie urzędy administracyjne były równie nacjonalistyczne w swoich posunięciach wobec Czechów, jak przedtem czeskie wobec Polaków. Ludność polska na Śląsku za Olzą brała odwet na Czechach, którzy szargali ich godność za to jedynie, iż chcieli pozostać Polakami pod administracją czechosłowacką. Przy tej okazji nie brakowało fałszywych donosów, oskarżeń, zawiści i zwykłej ludzkiej podłości.


     Dariusz Miszewski: Aktywność polityczna mniejszości polskiej w Czechosłowacji w latach 1920-1938. - Toruń 2002



      "Zdecydowana większość burżuazyjnych polityków czechosłowackich nie dostrzegała do końca sytuacji polskiej mniejszości. Pogarszający się coraz bardziej stan rzeczy na Zaolziu był dla E. Benesza do ostatniej chwili wynikiem ingerencji antyczechosłowackich czynników zagranicznych, konkretnie polityki warszawskich pułkowników, popieranej przez szowinistycznych ekstremistów spośród miejscowej ludności polskiej. W literaturze czechosłowackiej dotąd pokutuje schemat, przerzucający pełną odpowiedzialność za obrót rzeczy na Zaolziu w 1938 r. jedynie i wyłącznie na politykę sanacyjną Polski oraz na sfaszyzowane elementy mniejszości polskiej. Jest to punkt widzenia nie do przyjęcia."


     Józef Chlebowczyk: Rok 1938 a sprawa Zaolzia
Kalendarz Cieszyński 1985



      "Strona polska gotowa była iść nawet na wymianę niektórych ziem śląskich, do których wysuwali pretensje przywódcy Czechosłowacji, w zamian za przynajmniej część Zaolzia. Kierownicy polskiej polityki zagranicznej chcieli uzyskać mniejszy obszar Śląska Zaolziańskiego od tego, który został w roku 1938 przyłączony do Polski."


     Marek Kazimierz Kamiński: Polsko-czechosłowackie stosunki polityczne 1945-1948. - Warszawa 1990



      "W zmienionej sytuacji międzynarodowej, gdy podział na dwa przeciwstawne bloki państw już się dokonał, strona polska zrezygnowała z roli obrońcy praw ludności na Zaolziu, przekazując całą sprawę w ręce KPCz. Udało się jej jedynie przedłużyć na początku roku 1949 czas obowiązywania protokołu - załącznika o dalsze dwa lata, unikając w ten sposób oficjalnego wyrzeczenia się pretensji do Zaolzia, których już faktycznie nie wysuwała po marcu 1947 roku."


     Marek Kazimierz Kamiński: Polsko-czechosłowackie stosunki polityczne 1945-1948. - Warszawa 1990

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij